niedziela, 31 października 2010

WYGRANA W SYCOWIE

30 PAŹDZIERNIK 2010, SYCÓW

Turniej w klasie mistrzowskiej międzynarodowej rozpoczynamy półfinałem. W rundzie finałowej, po jawnym odczytaniu ocen sędziowskich wszystko staje się jasne. Walc angielski, tango, walc wiedeński, slowfox i quickstep - wszystkie tańce ocenione na 1 miejsce!

Zapytacie czym jest dla nas wygrana? Hmm
Cytując pewnego fikuśnego bohatera "Chatki Puchatka"...
...JEST TYM, CO TYGRYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ...















NA FOTCE WSZYSCY FINALIŚCI TURNIEJU W SYCOWIE
Już po odczytaniu wyników, wręczeniu nagród...radośnie uśmiechnięci, po prostu szczęśliwi :)

poniedziałek, 18 października 2010

RANKING GRAND PRIX POLSKI - WCIĄŻ NA SZCZYCIE


Oficjalny Ranking Grand Prix Polski Polskiego Towarzystwa Tanecznego prowadzony jest w trzech kategoriach wiekowych: Dorośli (pow. 15 lat), Młodzież (16-18 lat) oraz Junior II (14-15 lat), w obydwu stylach oddzielnie. W naszej kategorii - Dorosłych oczywiście (bo 15 lat skończyliśmy..hoho..daaawno temu)- zalicza się następujące rodzaje turniejów:


- Mistrzostwa Polski,
- Otwarte Mistrzostwa Polski,
- IDSF International (w Polsce),
- IDSF Open (w Polsce),
- Turnieje GPP PTT.

Do Rankingu GPP PTT wlicza się 10 najlepszych startów, a punktacja za każdy start przyznawana jest w oparciu o odpowiednie tabele. Niestety jedyną tabelą, którą pamiętam jest ta z nagrodami finansowymi dla par za roczny cykl GPP PTT,... ale o tym dopiero w grudniu :)

Teraz pozostaje radość z pierwszego miejsca (na 162 pary) z przewagą 410 punktów w stosunku do 2 miejsca.

"wycinek" Rankingu GPP PTT z Centralnej Bazy PTT

środa, 1 września 2010

GRAMY W MOCNEJ DRUŻYNIE

TEAM DIABLO WEBSITE NEWS
Sezon taneczny 2010/2011 rozpoczynamy zaproszeniem na stronkę Team Diablo, gdzie znajdziecie taneczne cv TOPowych par...nasze też tu jest :)
http://www.teamdiablo.org

niedziela, 22 sierpnia 2010

GERMAN OPEN CHAMPIONSHIPS

19-21 SIERPIEŃ 2010, STUTTGART

24 Otwarte Mistrzostwa Niemiec - turniej, o którym mówi się 'małe mistrzostwa świata', jedna z największych, a przy tym najlepiej zorganizowanych imprez tanecznych na świecie. Dla nas był to pierwszy GOC, ale po tym co zobaczyliśmy mogę zaryzykować stwierdzenie, że pięciodniowy turniej rozgrywany we wszystkich kategoriach wiekowych i klasowych, w obydwu stylach tanecznych, z udziałem czołowych par świata to nie impreza ani festiwal, ale prawdziwe przedsięwzięcie taneczne! Patrząc na historię GOC widać, że już w zamyśle miała to być ogromna impreza, wzorowana na Blackpool - dzięki ideii i staraniom Harryego Körnera turniej z roku na rok nabierał rozmachu. Do 2003 r. odbywał się w Mannheim, rok poźniej GOC został przeniesiony do Stuttgartu.


German Open Championships to dla nas wielkie emocje i niezapomniane chwile. Startowaliśmy w dwóch kategoriach IDSF Grand Slam Standard i GOC Rising Stars Standard. W dwudniowych eliminacjach rywalizowało 260 par, zatańczyliśmy 5 rund - zajęliśmy 22 miejsce.



Skład finału (warty zapamiętania, bo to najlepsze pary taneczne na świecie):
1. Benedetto Ferruggia/Claudia Köhler, Niemcy
2. Emanuel Valeri/Tania Kehlet, Dania
3. Simone Segatori/Annette Sudol, Niemcy
4. Sergey Konovaltsev/Olga Konovaltseva, Rosja
5. Marek Kosaty/Paulina Glazik, Polska
6. Marco Cavallaro/Joanne Clifton, Włochy

OGROMNE GRATULACJE DLA PAULI I MARKA za piękny taniec i wspaniały wynik !!!

wtorek, 10 sierpnia 2010

世界杯成都中国 (PUCHAR ŚWIATA, CHENGDU W CHINACH)

...千里知行, 始於足下...
(...podróż na tysiąc mil zaczyna się od pierwszego kroku...
- stare przysłowie chińskie)

Pierwszym krokiem naszej podróży do Państwa Środka było otrzymanie nominacji Polskiego Towarzystwa Tanecznego do reprezentowania Polski na Pucharze Świata w tańcach standardowych, który odbył się 7 sierpnia w chińskim Chengdu. Po oficjalnym wytypowaniu ruszyła cała machina przygotowań...

...a zorganizowanie takiej wyprawy to oprócz znakomitego przygotowania tanecznego (o które zadbali już nasi trenerzy) ogrom pracy administracyjnej m.in. ustalenie i zgranie połączeń lotniczych-a przy lotach do Azji to nie takie proste, zabookowanie biletów i hotelu, załatwianie wiz i transferu z lotniska, szukanie sponsorów...i cały szereg spotkań z przedstawicielami mediów, wywiadów czy nagrań w studio radiowym. Było co robić :)

Po miesiącu wytężonej pracy,zaraz po powrocie z Włoch jedziemy do Warszawy,a stąd ---> Frankfurt ---> Pekin ---> Chengdu. Podróż trwała blisko 26 godzin, pokonaliśmy dystans 11 tys. km, a przez zmianę strefy czasowej 'straciliśmy' 6 godz. życia (spokojnie, odbijemy sobie w drodze powrotnej). Miła obsługa Boeinga, którym lecieliśmy, zapewniła nam naprawdę komfortowy lot, także Pekin przywitaliśmy uśmiechnięci i podekscytowani...

欢迎来到中国
(Witamy w Chinach)

W stolicy Chin, z racji przesiadki, widzieliśmy tylko lotnisko, (ach) ale jakie to było lotnisko! Drugi pod względem wielkości budynek na świecie (pow. 1,3 mln m², długość 3,25 km), projekt genialnego architekta Normana Fostera, wzbudza ogromny podziw, ale i przerażenie... dlaczego? ...żeby odebrać bagaż trzeba wsiąść do pociągu i pojechać w zupełnie inną część lotniska, kolejna odprawa w jeszcze innym terminalu, a gdyby tak się zgubić mając 2 godz. do następnego lotu???

...dobra, nam się udało - jesteśmy w Chengdu :)))
Pierwsze co zauważamy po wyjściu z lotniska to wysoka temperatura (blisko 40°C) i zupełny brak wiatru. Podczas naszego całego pobytu nie udaje nam się przyzwyczaić do tego klimatu. Za każdym razem wyjście na zewnątrz (z hotelu, sali, samochodu - które były klimatyzowane) przywołuje to samo wrażenie braku tlenu. To nam jednak nie przeszkadza w 'chłonięciu' chińskiej kultury, architektury, etykiety zachowania i zwyczajów. Niebanalną ciekawostką, której doświadczyłam na własnej skórze był „chinglish”, czyli chińska odmiana języka angielskiego. Doświadczenie bardzo ciekawe, aczkolwiek stresujące troszkę, gdy mówiąc płynnie po angielsku nie potrafisz się porozumieć z osobą, która (w swoim mniemaniu) również w tym języku mówi! W każdym razie zabawnie było, kiwałam ochoczo głową, imitując zrozumienie, w nadziei, że moja rozmówczyni tego właśnie oczekuje :)

晚饭时间
Czas na ucztę :)
Wieczorem oficjalny (czytaj obowiązkowy garnitur, mała czarna i szpilki) bankiet powitalny , czyli przemówienia, przemówienia, przemówienia... organizator turnieju, prezes Azjatyckiej Federacji Tanecznej, przedstawiciel władz miasta - każdy miał swoje 5 minut i wszystko x 2, bo z tłumaczeniem na język angielski.
Warto było jednak czekać kochani, bo potrawy, jakie nam zaserwowano były wprost genialne, przepyszne i jak przystało na kuchnię syczuańską mega ostre. Zachwycił nas już sam sposób podania potraw, które umieszczone były na ogromnej szklanej obrotowej paterze, do której kelnerzy błyskawicznie dostawiali coraz to inne smakołyki. I kolejny charakterystyczny element kuchni chińskiej - pałeczki. Na stołach, koło miseczek leżały tylko dwa kawałki drewienka. Pomyślałam LITOŚCI !!!, ale wszyscy podjęliśmy wyzwanie. Po kilkunastu nieudanych próbach nałożenia sobie fasolki, w obliczu wizji braku konsumpcji, zatęskniłam za europejską zastawą stołową. Gospodarze, widząc pewnie naszą mękę, po chwili podali sztućce - jesteśmy zatem uratowani :)
Z potraw jakie zapamiętaliśmy najbardziej można wymienić gorący kociołek (różne rodzaje mięsa z warzywami), mapo doufu (tofu z pysznym sosem), kurczaka kung pao, suma, krewetki na ostro, wodorosty, ryż i makaron smażony z warzywami...
Nie myślcie, że to koniec atrakcji. Po bankiecie organizator postanowił zawieść nas na halę, w której jutro odbędzie się turniej, żeby sprawdzić parkiet i zaznajomić się z obiektem. I tu totalny szok: jest przed północą, a w hali próba generalna całego turnieju, słowo po słowie, ze światłami, w strojach, w idealnym skupieniu i gotowości: pełne teksty przemówień, wejście dziewczynek wprowadzających pary z poszczególnych krajów, próba muzyki, prezentacja różnych pokazów urozmaicających turniej. Pełen profesjonalizm i perfekcja.

Sam turniej był ogromnym przeżyciem, udział w tak prestiżowej imprezie stawia nasze taneczne cele w innym świetle, jesteśmy przecież reprezentantem całego kraju, a nie jak to bywa zazwyczaj tylko swojego nazwiska czy rodzimego klubu tanecznego. Odpowiedzialność tego rodzaju wyzwala ponadprzeciętną mobilizację i chęć zatańczenia całym sobą...
Znaleźliśmy się w gronie półfinalistów - 12 najlepszych par Pucharu Świata. Było pięknie :)

再見 (do ponownego zobaczenia) :))))

PS. Wracamy nieco inną trasą Chengdu-> Pekin-> Moskwa-> Warszawa. Wielka wyprawa to i wielkie wrażenia - najpierw zaskoczenie, gdy na lotnisku w Warszawie przy taśmie z bagażami zostajemy sami, bez bagażu niestety. Nieco później chwila stresu w biurze LOTu związana z próbą ustalenia gdzie jest nasza zguba i już prosto ze stolicy jedziemy na obóz szkoleniowy...a bagaże (?), cóż.. są w Moskwie, przylecą porannym samolotem do Katowic, a stamtąd kurier przywiezie nasze walizki w góry. Trzeba przyznać, że to był pełen profesjonalizm ze strony linii lotniczych, począwszy od natychmiastowego ustalenia, gdzie jest bagaż, przez bardzo miłą obsługę, aż do kuriera, który przyjechał wcześniej niż planowano :).

link do artykułu w NTO:
w-gronie najlepszych-par-tanecznych-na-świecie
link do artykułu na portalu miasta Kędzierzyna-Koźla:
promowali-nasze miasto-w-chinach
link do artykułu na twistservice:
http://twistservice.pl/idsf-puchar-swiata-standard
link do artykułu w portalu mmkkozle:
http://www.mmkkozle.pl/artykul/puchar-swiata-w-chinach

Posłuchaj fragment wywyiadu w Radio Opole

FOTKI Z NASZEJ AZJATYCKIEJ WYPRAWY W ALBUMIE PONIŻEJ


Chengdu, Chiny (sierpień 2010)


Wyjazd do Chin był możliwy dzięki wsparciu finansowemu ze strony sponsorów, którym bardzo serdecznie dziękujemy!

SPONSORZY WYJAZDU NA PUCHAR ŚWIATA DO CHIN TO:
Polskie Towarzystwo Taneczne
Urząd Miasta Kędzierzyna-Koźla
Miejski Orodek Kultury w Kędzierzynie Koźlu
Dariusz Krot - Firma Amex Zdzieszowice
Stolarka Marek Zając - Radziejów
Katarzyna Król
I największe podziękowania dla osoby, która od początku do końca pomagała nam w przygotowaniach do wyjazdu, wspierała, mobilizowała i pomogła pokonać trudności- dla naszego trenera Pana Marka Trzemżalskiego
TRENERZE Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJEMY!!!




Na deser posmak kultury chińskiej zamkniętej we fragmencie tanecznego show, które mieliśmy okazję podziwiać podczas turnieju. Urzekło nas elegancją, precyzją i wyrafinowaniem.




Nagranie z próby generalnej (tej, która odbyła się w nocy)- młodzi perfekcjoniści :)

wtorek, 3 sierpnia 2010

TEAM DIABLO SUMMER CAMP

CAORLE, WŁOCHY
LIPIEC/SIERPIEŃ 2010


To, co daje nam radość i siłę, a przy tym warunkuje rozwój - to możliwość zdobywania wiedzy. Paradoksalnie im większy zasób informacji, im szersze horyzonty tym większe rodzi się w człowieku przekonanie, że wciąż wie za mało. Dla zobrazowania tej refleksji powiem tak: kiedy zaczynaliśmy uczyć się tańca wydawało się, że wystarczy przepłynąć "rzekę wiedzy" by być najlepszym. Zdobywanie kolejnych klas tanecznych sprawia, że rzeka wiedzy płynie coraz szybciej. Na poziomie klasy mistrzowskiej zdajemy sobie sprawę, że nasza rzeka zmieniła się w istne morze informacji, nowych umiejętności, możliwości interpretacji...
...teraz, będąc już w czołówce, mając możliwość współpracy z najlepszymi nauczycielami tańca na świecie wiem, że przed nami cały ocean...

W tym roku podczas obozu szkoleniowego pracowaliśmy z Davidem Sycamore, Denise Weavers, Ruudem Vermey'em i oczywiście Silvią i Paolo. Teraz już wiecie skąd ta refleksja :)

Tutaj fotka z przyjaciółmi - po wieczornym practisie (godz. 23.25) wciąż uśmiechnięci :)))

niedziela, 27 czerwca 2010

10 LAT RAZEM

Koniec czerwca 2000 r. - po raz pierwszy zatańczyliśmy razem. Tego lata wszystko się zaczęło...Choć znaliśmy się już kilka dobrych lat, dopiero teraz zaczynaliśmy się poznawać.

Po 10 latach treningów, wielu wspólnych wyjazdach, wzlotach i upadkach, chwilach radości i zwątpienia "...jesteśmy mistrzami moi przyjaciele i będziemy walczyć aż do końca...".
Korzystając z okazji chcielibyśmy podziękować za pomoc i wsparcie naszym rodzicom i bliskim, trenerowi Panu Markowi Trzemżalskiemu, przyjaciołom, fanom, sponsorom i instytucjom oraz wszystkim osobom, które umożliwiły nam rozwój. Bez WAS nie byłoby NAS.

10 lat w 3 minuty...NIEMOŻLIWE? ... Zobaczcie sami :)



Panie Adamie dziękujemy za wspaniały prezent na twistservice:
www.twistservice.pl/jest-taka-para

wtorek, 8 czerwca 2010

RIMINI 2010 - WŁOCHY

3 CZERWIEC 2010

Jesteśmy nad Adriatykiem, w mieście narodzin Federico Felliniego, mieście, które za dnia przyciąga setki turystów głodnych włoskiego słońca, po zmroku natomiast tętni nocnym życiem - Rimini.
Jest z nami Marysia i Mateusz ('Słońce' Poznań) oraz Agata, Monika, Jacek i Krzysiu. Taka ekipa...będzie się działo :)

Czekają nas dwa turnieje - spotkanie i rywalizacja z najlepszymi. W czwartek 3 czerwca od rana pełna mobilizacja, dzisiaj turniej IDSF Rising Stars Standard. Mijają kolejne rundy eliminacyjne, czas na wyniki po półfinale...niesamowite emocje, w miejscu, gdzie wywieszane są listy z wynikami tłum ludzi... JEST FINAŁ!!! A to miał być dopiero początek dobrych wieści. W finale nie było jawnego oceniania, dopiero końcowa prezentacja miała ukazać zwycięzców...
Polska tego dnia miała powód do dumy... ZDOBYLIŚMY ZŁOTO !!! Stanęliśmy na najwyższym stopniu podium, byliśmy najlepsi :)


5 CZERWIEC 2010

Centrum kongresowo-wystawowe Rimini Fiera gości dzisiaj światową elitę taneczną - w konkurencji World Open Standard startowało 114 par. W turnieju tak wysokiej rangi zakwalifikowanie do ćwierćfinału jest ogromnym sukcesem. Zatańczyliśmy fantastycznie, w klasyfikacji końcowej zajęliśmy 14 miejsce. Sukces został uczczony niecodziennie (a z pewnością irracjonalnie) - kąpielą w...fontannie. Cóż, w tym momencie radość nie miała granic.

Fotki z Rimini w albumie poniżej.
RIMINI (Włochy, 2010)

środa, 2 czerwca 2010

BLACKPOOL - KILKA KARTEK Z KALENDARZA


Tradycyjnie, co roku, kilka dni (zazwyczaj koniec maja i pierwsze dni czerwca) to wielkie międzynarodowe święto tańca, które kryje się w słowie BLACKPOOL.

Cały taneczny świat przyjeżdża do tej nadmorskiej miejscowości hrabstwa Lancashire położonej na północno-zachodnim wybrzeżu Anglii. W Winter Gardens, najpiękniejszej sali jaką można sobie wyobrazić, rozgrywane są turnieje w poszczególnych kategoriach i stylach.
Tysiące ludzi tańczy, ogląda, dyskutuje, kupuje i sprzedaje... część z nich świętuje sukcesy, inni odjeżdżają pokonani (jest takie powiedzenie, że Blackpool Dance Festival to turniej, na którym może zdarzyć się wszystko :) ). Jedno jest pewne choć raz w życiu w Blackpool trzeba być, bo atmosfera tam panująca i emocje, których (uwierzcie!) nie brakuje są bezcennym przeżyciem.

2006 rok - nasze pierwsze Blackpool...

Warszawa ---> Liverpool, lecimy w trójkę, razem z naszym trenerem Panem Markiem Trzemżalskim. Na miejscu na lotnisku spotykamy znajomych, także podróż autobusem na Lime Street, a później pociągiem do Blackpool mija bardzo szybko. Z racji tego, że jest to nasza pierwsza wizyta w Anglii koniecznie musieliśmy zaliczyć przejażdżkę black cabe, zjeść angielskie śniadanie i wypić afternoon tea, przejść brzegiem morza (zimnego, ale i tak pięknego)...i najważniejsze - Winter Gardens.
Tam zaczynał się wielki świat - od zapierającej dech w piersiach sali, na której odbywał się turniej i kilku mniejszych udostępnionych tancerzom do ćwiczenia, poprzez fantastyczne targi, na których można znaleźć absolutnie wszystko, czego potrzebuje tancerz oraz jego nauczyciel :), kończąc na najlepszych tancerzach na świecie, których można podziwiać 'na żywo' ( ...bez porównania z YouTubem!).

Kolejne lata w Blackpool były nie mniej pasjonującym przeżyciem. W pamięci zapisał się 2009 r., w którym spóźniliśmy się na samolot do Liverpoolu. Oczywiście jako osoby zaradne i nie poddające się przebookowaliśmy na Doncaster Sheffield, stamtąd pociągiem przez Manchester w końcu dotarliśmy do Blackpool - z 12 godzinnym opóźnieniem. I z pewnością tam wrócimy :)

Niezapomniane chwile... w albumie poniżej. ENJOY :)

BLACKPOOL (Wielka Brytania, 2006-2009)

PS. Blackpool 2010 było szczęśliwe dla polskich par. Dla wszystkich ogromne GRATULACJE!!!

niedziela, 23 maja 2010

LOTTO CLASSIC PARTY 2010 - WARSZAWA

22 MAJ 2010

Stolica Polski gości dzisiaj tancerzy z całej Europy. W Hali MT Polska od rana rozbrzmiewa muzyka, a na parkiecie trwa taneczna rywalizacja.
Bierzemy udział w dwóch turniejach wysokiej rangi - Grand Prix Polski i IDSF Open Standard.

To był na prawdę udany dzień:) Zatańczyliśmy osiem rund, wykończeni fizycznie ale przepełnieni radością dwukrotnie stanęliśmy na podium:
Grand Prix Polski - ZŁOTY MEDAL
IDSF Open Standard - SREBRNY MEDAL


REFLEKSJE...Pięknie przygotowana sala, patronat m.in. Pani Hanny Gronkiewicz-Walz (Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy) oraz stacji telewizyjnej TVN, bezpośrednia transmisja internetowa z imprezy, pokaz Mistrzów Świata - tak wygląda impreza na światowym poziomie i trzeba przyznać, że...
...BAWILIŚMY SIĘ WYŚMIENICIE... :)


GENIALNE SHOW W WYKONANIU MISTRZÓW ŚWIATA AMATORÓW W 10 TAŃCACH

ANDREY ZAYTSEV AND ANNA KUZMINSKAYA, WARSAW 2010

czwartek, 20 maja 2010

KATERINA FILMS STUDIO™ PREZENTUJE

Podobno życie pisze różne scenariusze... Do tego filmu to WY piszecie scenariusz, co więcej gracie w nim główne role :)



CIĄG DALSZY NASTĄPI NIEBAWEM...

niedziela, 2 maja 2010

WIOSENNIE...

Gdzie kwitnie kwiat- musi być wiosna,
tam gdzie jest wiosna
-wszystko wkrótce zakwitnie.

(Fredrich Rückert)



25 KWIECIEŃ 2010
Międzynarodowy Turniej Tańca "Spring 2010" w Suchym Lesie (koło Poznania) - ZŁOTO !

01 MAJ 2010
Grand Prix Polski w Szubinie (pod Bydgoszczą) - ZŁOTO !

ROZKWITAMY ... :)

poniżej link do artykułu
http://www.mmkkozle.pl/artykul/katarzyna-kozlowska-i-krzysztof-musiol-wygrali-miedzynarodowy-turniej-tanca-spring-2010-1091

...i fotka z przyjaciółmi, dla których przesyłamy buziaki :***












GRAND PRIX POLSKI, SUCHY LAS 2010r.

sobota, 10 kwietnia 2010

KATASTROFA POD SMOLEŃSKIEM

10 KWIECIEŃ 2010

PAMIĘCI OFIAR TRAGICZNEJ KATASTROFY LOTNICZEJ POD SMOLEŃSKIEM

...tańczymy w różnych miastach, krajach, na różnych kontynentach...samochód, samolot, pociąg, ciągle w ruchu...tak tragiczne zdarzenia uświadamiają nam jakie życie jest kruche i jak niewiele trzeba, aby się skończyło...

sobota, 3 kwietnia 2010

38th BLUE BAND OF THE RIVER SPREE - BERLIN, NIEMCY 2010

2 KWIECIEŃ 2010
Stolica i największe miasto Niemiec, kojarzone z Bramą Brandenburską, Murem Berlińskim, Filharmonią czy Festiwalem Filmowym (Berlinale)...

...dla nas Berlin to miasto, do którego wracamy co roku, aby wziąć udział w jednym z największych turniejów międzynarodowych...
...trzy parkiety na jednej sali, jednocześnie na wszystkich rozgrywane są zawody, które rozpoczynają się o 9 rano, a kończą dobrze po północy. W naszej kategorii 144 pary, kończymy na 14 miejscu :)

poniedziałek, 29 marca 2010

BRNO OPEN 2010 - CZECHY


26 MARZEC 2010

Co tydzień zawody w innym państwie, co tydzień nowe wyzwania i sukcesy. W Brnie zatańczyliśmy jeden z najlepszych turniejów w życiu. 'Wschodzące gwiazdy' - 2 miejsce.


poniżej link do artykułu

http://"www.mmkkozle.pl/artykul/wytanczyli-srebro-w-brnie-katarzyna-kozlowska-i-krzysztof-musiol-podbijaja-taneczny-swiat-96

poniedziałek, 22 marca 2010

CRYSTAL CUP 2010 - MOSKWA

19 MARZEC 2010

Opole (stacja PKP) --> Warszawa (nareszcie stacja PKP!!). Nasz entuzjazm wynikał z 'ciekawej' znajomości jaką narzucił nam podróżujący w tym samym przedziale pasażer, do wczorajszego dnia przebywający w zakładzie karnym (po raz 3, jak mówił). Trzeba przyznać, że był rozmowny - 5 godzin opowiadał o swoim życiu, ze wszystkimi szczegółami...

Warszawa (lotnisko F.Chopina)--> Moskwa (lotnisko Sheremetyevo)- 2 tysiące kilometrów, 2 godziny lotu i jesteśmy w powierzchniowo największym państwie na świecie. Szybko przystosowujemy się do rosyjskich warunków: zegarek 2 godziny naprzód, komunikacja pozawerbalna (znaczna większość nie mówi po angielsku!) i ceny wyrażone w tysiącach rubli.

Nasz hotel mieści się w międzynarodowym centum wystawowym Crocus Expo. Tutaj też jutro odbędzie się turniej. Obiekt zapiera dech w piersiach, jest przeogromny.


20 MARZEC 2010

Pięknie przygotowana sala, dwa parkiety, na których jednocześnie rozgrywane są dwa turnieje, w naszej kategorii 190 par z całego świata - w klasyfikacji końcowej 10 miejsce.

niedziela, 14 lutego 2010

niedziela, 17 stycznia 2010

TURNIEJ O PUCHAR MARIANA WIECZYSTEGO


Każde z nas ma kilkunastoletni staż taneczny, ze sobą tańczymy ponad 9 lat i obydwoje startujemy w turnieju o Puchar Mariana Wieczystego po raz pierwszy w życiu - wydaje się to niemożliwe...a jednak...

Turniej o Puchar profesora Mariana Wieczystego to bowiem jedna z najstarszych i najbardziej prestiżowych imprez tanecznych w Polsce. Organizowany jest w rocznicę śmierci Profesora - prekursora i założyciela ruchu tanecznego w Polsce. Co roku do Krakowa przyjeżdża kilkaset par tanecznych, zbiera się liczne grono sędziowskie i trenerskie, a wśród nich uczniowie 'dziadka' (jak nazywano Mariana Wieczystego). To nie jest zwykły turniej, ale prawdziwe święto tańca, które rozpoczyna się złożeniem kwiatów na grobie Profesora, a kończy wręczeniem Pucharu noszącego jego imię.

WYGRALIŚMY !!!
Kraków przyjął nas bardzo ciepło. Na widowni przyjaciele, którzy przyszli nam kibicować, sędziowie jednogłośnie przyznali 1 miejsce we wszystkich tańcach, zdobyliśmy Puchar Wieczystego, zapisaliśmy się w historii... NIC WIĘCEJ NAM DZIŚ JUŻ NIE TRZEBA - JESTEŚMY MEGA SZCZĘŚLIWI :)))

Nagranie z turnieju - walc angielski



Poniżej link do artykułu:
http://www.mmkkozle.pl/artykul/sukces-kedzierzynskiej-pary-tanecznej-katarzyny-kozlowskiej-i-krzysztofa-musiola-73315.html

środa, 23 grudnia 2009

MERANO - TANECZNIE PRZEZ ALPY

20 GRUDZIEŃ 2009

Wczorajszy dzień spędziliśmy w aucie, kilkanaście godzin w podróży, pięknie odśnieżona autostrada posypana solą i zamarznięty płyn w spryskiwaczu...nikt nie powiedział, że będzie łatwo :)

Na szęście cała reszta poszła gładko: nasza rezerwacja w hotelu była aktualna, pokój miał cudny widok z okna na jeden z alpejskich szczytów, a turniej rozgrywany był w jednym z najpiękniejszych miejsc jakie widzieliśmy - pałacu zbudowanym dla cesarzowej Sissi.

We Włoszech spędziliśmy jeszcze dwa dni - wykłady, lekcje tańca... i czas do domu.

KILKA WOLNYCH DNI, CHWILA ODDECHU I RELAKSU !!!

Ps. Dobra wiadomość - odmarzły nam spryskiwacze :)))



<---- PRZED UMYCIEM








PO UMYCIU ---->

sobota, 12 grudnia 2009

FINAŁ GRAND PRIX POLSKI 2009

12 GRUDZIEŃ 2009

Warszawa, Hala Ursynów, taneczne podsumowanie roku 2009 - czyli finał cyklu turniejów Grand Prix Polski. Jak na każdym turnieju: rejestracja, próba parkietu, przygotowanie do startu, sportowa rywalizacja, wejście na podium - srebrny medal, confetti lecące z 'nieba', gratulacje, flesze aparatów....

...ale było coś jeszcze...

Niezwykły pokaz Pawła Karpińskiego i Joanny Redy..zatańczyli pięknie, obydwoje uśmiechnięci, szczęśliwi, obydwoje na wózkach inwalidzkich. Niesamowite uczucie rodzi się w człowieku gdy widzi jak dwoje ludzi łamie bariery, przekracza granice, burzy stereotypy i pomimo fizycznej niepełnosprawności wiruje... W tym miejscu pasuje tylko jedno zdanie: "TAŃCZYĆ MOŻE KAŻDY" (prof. Marian Wieczysty).

poniedziałek, 7 grudnia 2009

SPANISH OPEN 2009 - SALOU, HISZPANIA

W Polsce mroźno, temperatura dochodzi do -20ºC, w Barcelonie (w której lądujemy) około 15ºC - oczywiście na plusie :) Na lotnisku wypożyczamy auto i pędzimy do centrum tego pięknego miasta. Jeszcze tylko 30 minutowe poszukiwania miejsca parkingowego, wtaszczenie walizek na 3 piętro (zepsuta winda w hotelu), na prawdę 'błyskawiczna' kolacja czyli zupka chińska i jesteśmy gotowi na zwiedzanie. Właściwie jest już późna noc, ale idziemy... CARPE DIEM... Horacy wiedział co pisze...Barcelona była piękna o zmroku.

Poniżej krótki filmik (pół żartem pół serio :) ) z naszej nocnej eskapady. W roli głównej Kris jako DYREKTOR WYCIECZKI i Katerina - OPERATOR KAMERY.




W świetle dziennym miasto wyglądało inaczej, tętniło życiem, przyciągało, inspirowało...

Po południu jedziemy do Salou - ślicznej nadmorskiej miejscowości (turystyczne centrum Katalonii), gdzie rozgrywany jest turniej. Tutaj też jest problem z zaparkowaniem auta...

ZAPISAĆ, ZAPAMIĘTAĆ, ROZWAŻYĆ - następnym razem wypożyczamy dwa skutery... :)

Podobno im więcej przygód po drodze tym lepszy turniej...co się zatem wydarzyło? Godzinę przed turniejem zorientowaliśmy się, że mamy zły program i że za chwilę zaczynamy tańczyć. Na salę dotarliśmy 20 minut przed rozpoczęciem...i usłyszeliśmy, że listy startowe są zamknięte!!! Przelecieć 2 tysiące kilometrów i nie wziąć udziału w turnieju? NIGDY W ŻYCIU !!!!! Rozmowa z chairmanem (sędzią głównym), a raczej błagalna prośba o dopisanie do listy i pozwolenie startu, chwila stresu i wchodzimy na parkiet (Uff). W klasyfikacji końcowej 6 miejsce :)

Fotki z Barcelony i Salou w albumie poniżej :)))

SPANISH OPEN (Hiszpania, 2009)